Godnie i modnie

Godnie i modnie

Jakiś czas temu media rozpisywały się o kontrowersjach, jakie wybuchły w dwóch podkarpackich parafiach (Łoniów i Chobrzany), w których księża proboszczowie postanowili wziąć sprawy w swoje ręce i odmawiają kościoła na uroczystość ślubną tym parom, w których panna młoda ma zbyt skąpą sukienkę, z dużym dekoltem czy bez pleców. W większości wywołuje to oburzenie młodych, a czasem także ich rodziców. Jednak biorąc pod uwagę zasady savoir-vivre’u […], należy tym kapłanom pogratulować.

 

Ojciec Joachim Badeni [1] powiedział, że „Dobrze ubrana kobieta to najlepsze narzędzie ewangelizacji”. Zgodziłby się z nim z pewnością kard. Stefan Wyszyński, który wśród niezwykle ważnych tematów dla Kościoła, wiary i kraju, poruszył także kwestie kobiecego piękna i stroju.

Już słyszę oburzone głosy feministek, jak mężczyzna, a tym bardziej duchowny, może wypowiadać się na temat kobiecego ubioru, czy stawiać w tej kwestii ograniczenia?! Mam nadzieję jednak, że  są osoby, które doskonale wiedzą, jakim autorytetem był i nadal jest dla wszystkich wierzących kard. Stefan Wyszyński, a także może nieco mniej znany, ojciec Joachim Badeni. Kapłani ci wypowiadali się na temat tak ważny dla każdej kobiety właśnie dlatego, że bardzo zależało im na kobiecej godności i jej wizerunku. Gdyby jednak ktoś czuł niedosyt, również kobieta i to błogosławiona, Aniela Salawa, była tego zdania, że ubiór jest dla wierzącej dziewczyny niezwykle istotny. Oskarżano ją nawet o to, że za bardzo zabiega o wygląd zewnętrzny. Ucięła jednak te zarzuty podkreślając, że kobieta obdarzona łaską uświęcającą i kochająca Boga powinna okazywać to także wyjątkowym strojem i wizerunkiem.

● Twórz modę z sercem

Prymas Wyszyński zachęca kobiety do tego, by samodzielnie i indywidualnie kształtowały modę, tworzyły ją, a nie biernie zgadzały się na aktualne trendy. Ksiądz kardynał zdaje sobie sprawę, jak ważny jest strój dla kobiety. Jednak nie powinna ona bezrefleksyjnie przyjmować tego, co proponują kolekcje w sklepach. Nie powinna też zwracać uwagi na to, jak ubierają się koleżanki czy sąsiadki.

Twój styl ubierania się, czesania, spojrzenia, gestów, słów niech ci dyktuje twoje serce, poddane rozumnej woli. Jasnym jest, że twoje serce musi być czyste – za wszelką cenę – twoje uczucie musi być rozumne, a cała twoja postawa zewnętrzna musi być pełna godności dziecka Bożego i godności Polki. Bądź modna, ale moda ma także swoje granice. Nie dopuść, aby moda ograniczała twą skromność i godność. Nie dopuść, aby moda ciebie kształtowała. To ty twórz modę.

– zachęca kard. Wyszyński. Oczywiście nie chodzi o to, żeby ubierać się w czerń, biel i szarość i zawsze chodzić w długich spódnicach i bluzkach z długim rękawem. Chodzi o to, żeby z tego, co aktualnie dostępne w sklepach wybierać rzeczy gustowne, ze smakiem i odpowiednie do danej sytuacji oraz miejsca. Bo to chyba dzisiaj, kiedy wydaje się, że już wszystkie granice zostały przekroczone i zatarte, jest największym problemem. Wprost z parku można iść do kościoła, z pubu na koncert symfoniczny, a z plaży prosto na wesele.

● Plażowanie w kościele

Zauważył to już pół wieku temu właśnie kard. Wyszyński w swoim słowie skierowanym do wiernych na Jasnej Górze 17 sierpnia 1969 roku:

Obok dziwnych zwyczajów ulicznych dostrzega się również zanik smaku i poczucia stosowności. Rozpanoszyła się „histeria mody”, nie licząca się z nakazami skromności, z poczuciem estetyki ani też z wymaganiami higieny i zdrowia. Zwyczaje plażowe przechodzą na ulicę, zaczyna panować ordynarna moda, która z naszych dziewcząt robi prawdziwe „monstra”, zacierając w nich właściwy Polkom wdzięk i smak.

Każdy chyba zdążył dostrzec, że moda plażowa nie tylko wyszła na ulice, ale też weszła do kościołów. Sukienki i bluzki bez pleców lub na wąskich ramiączkach, duże dekolty i bardzo krótkie mini, sandałki i krótkie spodenki (dotyczy to także panów). Tymczasem nie są to wymysły duchownych, którzy za wszelką cenę chcą ludziom „dyktować nawet, jak się ubrać”, ale

zwykłe zasady savoir-vivre’u czyli dobrego wychowania, dotyczące nie tylko świątyń. Mówią one o tym, by dostosować strój do sytuacji, a przecież do kościoła idzie się na spotkanie z Bogiem, kimś najważniejszym.

Nikt nie idzie w krótkich spodenkach i sandałach na wesele albo w sukience z dużym dekoltem czy bez pleców na rozmowę kwalifikacyjną. Jeśli zatem każdy potrafi okazać szacunek rodzinie, szefowi, urzędnikom (tak, strojem okazuje się szacunek gospodarzowi spotkania), to dlaczego taki wielki problem i protesty pojawiają się przy stroju odpowiednim na mszę świetą? Pada często argument, że przecież Bóg kocha mnie bez względu na strój. To prawda, jeśli ktoś nie posiada np. garnituru czy żakietu, bo nie ma pieniędzy na ich zakup lub jest bezdomny i przychodzi w brudnym ubraniu do kościoła, Jezusowi to nie przeszkadza. Jeśli jednak ktoś świadomie (lub częściowo świadomie) idąc na Eucharystię bardziej myśli o własnej wygodzie i o tym, żeby zrobić wrażenie na innych, to Jezus nadal kocha taką osobę, ale jest Mu niewątpliwie smutno, że to nie ON jest na pierwszym miejscu. Ponadto na stronie internetowej savoir-vivre.com.pl można znaleźć takie sugestie:

„Kościół jest takim miejscem, w którym, tak jak zresztą w każdej poważnej instytucji, swobodny typ kobiecego stroju nie uchodzi, jest nie na miejscu, może komuś przeszkadzać, może kogoś gorszyć, a nawet obrażać. Któraś z kobiet powie: „Nie odpowiadam za ludzkie reakcje”. O, nie. W świetle savoir vivre odpowiadamy za nie. Nasz ubiór i nasze zachowania, jak uczy etykieta, mają być takie, by u nikogo nie wywoływać negatywnych reakcji, by powodować powszechną akceptację, a także nie rozpraszać płci przeciwnej zapatrzonej w odsłonięte lub za bardzo podkreślone części ciała”. Nie jest to zatem kwestia „katolickich, staroświeckich zakazów”, jak chcą niektórzy, ale kwestia norm kultury i dobrego wychowania ogólnie przyjętych na całym świecie.

● Ślubny dekolt

Kardynał Wyszyński jeszcze raz podkreśla, tym razem mówiąc o sukniach na specjalne okazje:

Nie wszystko jedno, przeciwnie, to bardzo ważne jak się ubierasz. Królowa Polski z Jasnej Góry ma suknię ozdobioną liliami. Czy do każdej swojej sukienki mogłabyś przypiąć lilijkę z szaty Matki Boskiej jako wyraz maryjnego stylu i mody? Współczesne niewiasty, nawet te na tronie, często pokazują się publicznie niezupełnie ubrane. A przecież suknia jest po to, aby zasłonić ciało. Pamiętaj, masz strzec serca. Aby to uczynić, musisz najpierw strzec swego ciała. Czy je osłaniasz? Czy jesteś zawsze naprawdę ubrana? Patrząc na modne sukienki odnosi się wrażenie, jakby krawcowa zapomniała uszyć to, co najważniejsze. Dekolty mogą być ładne, ale nie do pasa. Krótkie rękawy też, jednak bez przesady, niech przy sukience jeszcze coś z rękawów zostanie. Pamiętaj, że sukienka cię okrywa, a nie odsłania. Te obnażające ubrania są nie tylko nieskromne, ale najczęściej po prostu brzydkie. Nie jesteś lalką ani manekinem, by można było tobą dowolnie obracać. Jesteś żywym człowiekiem, kobietą, Polką, dzieckiem Bożym. Ceń się.

Prymas Tysiąclecia daje wyraźne wskazówki, co do tego, jak powinna wyglądać dobrze, gustownie ubrana kobieta. Szczególnie w dniu swojego ślubu. Niestety tendencja mody ślubnej jest obecnie taka, że sukienka ma jak najwięcej odsłaniać i jak najwięcej podkreślać. Dziś już nikt nie dzieli ślubnych kreacji na te dla uroczystości kościelnych i uroczystości świeckich, urzędowych. Jakiś czas temu media rozpisywały się o kontrowersjach, jakie wybuchły w dwóch podkarpackich parafiach (Łoniów i Chobrzany), w których księża proboszczowie postanowili wziąć sprawy w swoje ręce i odmawiają kościoła na uroczystość ślubną tym parom, w których panna młoda ma zbyt skąpą sukienkę, z dużym dekoltem czy bez pleców. W większości wywołuje to oburzenie młodych, a czasem także ich rodziców. Jednak biorąc pod uwagę zasady savoir-vivre’u wspomniane wyżej, należy tym kapłanom pogratulować. Tym bardziej, że wiele sukienek z samym gorsetem jest dostępnych z piękną, koronkową lub tiulową bluzeczką, którą łatwo potem zdjąć. Można też narzucić na czas uroczystości w kościele delikatny tiulowy szal na plecy, ramiona i dekolt.

W ten sposób para młoda pokaże dobre wychowanie, szacunek dla miejsca i Osoby, przed którą staje. Będzie to także świadectwem, że narzeczeni rozumieją, po co przychodzą właśnie do kościoła, a nie przed urzędnika.

● Tylko przykłady pociągają

Niezwykle ważna jest tutaj rola tych, którzy mają gust i smak lub po prostu dostrzegają problem. Broń Boże, nie zwracajcie uwagi autorytarnym tonem swoim córkom, sąsiadkom, przyjaciółkom, siostrom czy wnuczkom na niewłaściwy strój. Najlepiej w ogóle nie zwracajcie im uwagi, a tym bardziej nie oceniajcie i nie obgadujcie za plecami, a nawet w myślach. Niestety często kobiety bywają dla siebie nawzajem bezlitosne. Zamiast tego zwróć uwagę na to, jak sama się ubierasz. Czy Twój strój jest nie tylko skromny, czysty, ale czy jest też elegancki, podkreślający kobiecy wdzięk (nie, nie chodzi o obcisłą mini, ale o zwiewną sukienkę do kolan choćby), kolorowy, radosny (stosownie do okazji i upodobań) czy dobrze skomponowany. Jeśli będziesz wyglądać, jak żywa ikona stylu, nie tylko godnie, ale też atrakcyjnie, inne kobiety pójdą za tobą. Bo „słowa uczą, ale przykłady pociągają”. Ubieraj się tak, by oddać całe piękno Bożego stworzenia, przyjrzyj się naturze, tam nie ma nudy. Nawet, jeśli jesteś panią domu i pracujesz dla rodziny, a nie zawodowo, zadbaj o swój strój. Wygodny, ale ładny; nawet fartuszek kuchenny może dziś być stylową ozdobą. Sama ubierając się gustownie i z wyczuciem od najmłodszych lat ucz tego córki i wnuczki. Może dla niektórych będzie to przesadą, ale swoim strojem można przekazać innym wiele wartości.

Kobieta pełna wdzięku, wewnętrznego światła, która nie potrzebuje zwracać uwagi wyzywającym strojem, ale skupia patrzących na swojej postawie, twarzy, uśmiechu i oczach to żywa reklama Bożej łaski. Jak powiedział ojciec Badeni „narzędzie ewangelizacji”.

Jednocześnie kobieta dbając o swój strój, o jego elegancję (szczególnie w kościele), barwy i zróżnicowane formy, pokazuje, że jest córką Króla Królów, córką Boga, dlatego zasługuje na wszystko to, co najlepsze. Należy w tej postawie znaleźć złoty środek, żeby znowu nie zrozumieć wszystkiego dosłownie i nie wpaść w przesadę, pilnując się, żeby na każdą niedzielną mszę mieć inny strój albo na każdą kościelną uroczystość nową sukienkę.

*****

[1] Joachim Badeni, właściwie: Kazimierz Stanisław hrabia Badeni herbu Bończa (ur. 14 października 1912 w Brukseli, zm. 11 marca 2010 w Krakowie) – polski prezbiter rzymskokatolicki, dominikanin, mistyk, duszpasterz akademicki, rekolekcjonista, hrabia, autor książek.

za: Anika Nawrocka

/ opiekun.kalisz.pl /

Close Menu

Zamówienie pakietu EXTRA

[contact-form-7 404 "Not Found"]

Zamówienie pakietu PREMIUM

[contact-form-7 404 "Not Found"]

Zamówienie pakietu SUPER

[contact-form-7 404 "Not Found"]

Zamówienie pakietu STANDARD

[contact-form-7 404 "Not Found"]

Zamówienie pakietu BASIC

[contact-form-7 404 "Not Found"]